• Pingback: Weekendownik #30 - jesień, Łazienki i praca w kawiarni!()

  • Na swoim przykładzie potwierdzam że bardzo dużo dają angielsko-języczne strony, filmy, seriale czy programy informacyjne. Na pewno warto na początku skupić się na czymś lekkim – House of Cards czy Władca Pierścieni w oryginale może zniechęcić ale coś lekkiego jak piszesz – na pewno pomaga.

  • Samodyscyplina jest podstawą do zmiany i osiągnięcia sukcesu.

  • Świetne porady! Wiele z nich znam i stosuję i wiem, że to faktycznie działa. FB mam po włosku, menu w telefonie tak samo. Codziennie uczę się hiszpańskiego z Duolingo i przeznaczam na to naprawdę mało czasu (15-30 minut). Muszę powrócić do oglądania seriali po angielsku, bo tego brakuje mi chyba najbardziej i znaleźć jakiś sposób na systematyczną naukę francuskiego 🙂

    • Monika Wysocka

      Widzę, że działasz! To najważniejsze 🙂 U mnie też codziennie hiszpański, ale akurat z apką Memrise. A na jakim poziomie angielskiego jesteś? Seriale bardzo dużo pomagają w chwytaniu języka. Choćbym nie wiem ile seriali wypróbowała, zawsze i tak wracam do Friendsów i Desperate Housewives. 🙂

  • Świetne podejście, dzięki za rady przełaczę się w kilku miejscach na wersje eng

    • Monika Wysocka

      Polecam! Naprawdę daje szybko widoczne efekty. 🙂

  • Amelka

    Świetne porady! Wiele z nich stosuję – fb i tel jako język domyślny ustawiony angielski, memrise i duolingo pobrane i używane, do tego 15 min z eTutorem (bardzo fajny kurs online), te prostsze seriale po ang (chociaż jeszcze z angielskimi napisami). Zostało mi jeszcze zacząć czytać po ang – postanowione! 🙂

    • Monika Wysocka

      Ale ostro działasz! Świetnie! Gratuluję 🙂 Masz jakiś konkretny cel językowy? Np. przygotowujesz się do jakiegoś egzaminu, czy to dla własnej przyjemności i rozwoju? A jak u Ciebie z rozmową? Też już dość płynnie? 🙂

  • Justyna Karut

    Moja prawdziwa motywacją do nauki języka pojawiła się przez pracę. W związku z tym postanowiłam się nauczyć tego przecież podobno najłatwiejszego języka. Od 70 dni uczę się słówek z Fiszkoteką (aplikacja – płatna). Większość słówek jest w zadaniach, więc mamy kontekst i możemy wyłapać kilka konstrukcji, zwrotów. Jest to pierwsza aplikacja, która przypadła mi do gustu. Obecnie nie wyobrazam sobie dnia bez niej. Nawet gdy jestem padnięta, to poświęce jej 15 min. Przeważnie uczę się codziennie po godzinie, czasem dłużej. Trudne słówka sprawdzam w Internecie, aby zapamiętać znaczenie, obrazy itp. i piszę na karteczce i przyklejam w miejscu, w którym siedzę najczęściej. Do tego chodzę od 3 miesięcy na kurs angielskiego. 3 miesiące temu byłam w miejscu, gdzie niewiele pamiętałam ze szkoły czy studiów. Niby miałam poziom A2, ale moja wymowa słówek była zła (nauka ze złą wymową jest grzechem numer jeden, więc uczyłam się od podstaw z poprawną wymową). Aplikacja pozwala na inteligentne powtórki i na wymowę. Dzięki temu znacznie poprawilam swoją wymowę. Ważne jest powtarzanie słownictwa na głos, abyśmy oswoili się ze sobą w tym języku. Odnośnie korzystania z aplikacji uważam, że dobrze jest korzystać z jednej aplikacji, aby wykorzystać jej potencjał i aby nie utknąć w ogromie materiału. U mniej od 3 miesięcy pojawił się duży progress i to daje mi kopa 🙂